niedziela, 18 maja 2014

Hej kochani ! <3
Pomyślałam, że oprócz rozdziałów przyda się też tu troszeczkę humorku, więc postanowiłam takie coś tutaj umieścić. Zapraszam do oglądania i komentowania :)



A Wy kogo macie ? xD 
                                                   



Mam nadzieję, że moje propozycje Wam się podobały :) Pozdrawiam :**

sobota, 10 maja 2014

Rozdział 9


Mary :
Siedziałam dzisiaj w salonie w bardzo dobrym humorze z herbatą malinową w ręku. Była piękna pora roku, Avril dała nam już spokój, a do tego miałam przy sobie Klausa. Czego można było sobie jeszcze życzyć ? Mimo wszystko bałam się trochę cieszyć całym tym szczęściem, bo zawsze, kiedy tak robię nagle coś musi się stać. Coś złego na co my nie mamy dużego wpływu. Nagle do salonu wszedł mój chłopak.
- Witaj, my love – przywitał się ze mną. Uwielbiałam, kiedy mnie tak nazywał.
- Hej – odpowiedziałam i upiłam łyk gorącego napoju.
- Jak się spało ? – spytał z troską.
- Bardzo dobrze – odpowiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Właśnie chciałam wstać i odłożyć pusty kubek na stolik, ale nagle zakręciło mi się w głowie i zasłabłam, wypuszczając przy tym kubek, który potukł się na tysiące kawałeczków. Z pomocą Klausa osunęłam się na kanapę. Pierwotny patrzył na mnie opiekuńczym wzrokiem i przytulił do siebie.
- Mary co się stało ? – zapytał niespokojnie.
- Nie mam pojęcia. Po prostu zasłabłam ? – stwierdziłam zmartwiona. Przecież wampirom nie przytrafiają się takie sytuacje.
- Przepraszam, ale mi nie dobrze – zatkałam usta dłonią, czując, że zbiera mi się na wymioty. Szybko dotarłam do łazienki i pochyliłam się nad umywalką. Byłam strasznie blada. Znowu poczułam to uczucie. Szybko się pochyliłam i zwymiotowałam do sedesu. Do łazienki wparował zdenerwowany Niklaus. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Bardzo się przestraszyłam. Prędko spukałam to co ze mnie „wyszło” i uklękłam, biorąc twarz w dłonie. Chłopak ponownie do mnie podszedł i podniósł mój podbródek.
- Sweetheart powiedz co się dzieje – wydukał zmartwionym głosem.
- Klaus … Ja nie wiem – jękłam i przytuliłam się do niego. Potrzebowałam teraz jego obecności.
- Nic ci nie będzie – uspokajał mnie mój luby. – Zaraz zadzwonię po Bonnie.
- Nie. Nie trzeba jej niepokoić – stwierdziłam, kiedy pierwotny wprowadził mnie do naszej sypialni. Ledwo co trzymałam się na nogach.
- Przyniosę ci krew, ale jeśli poczujesz się gorzej to wzywamy ją.
- Dobrze – odpowiedziałam niechętnie i położyłam się na łóżku. Czułam jakby zaraz miała mi pęknąć głowa. 

Klaus :
Szybko zabrałem z piwnicy woreczek z krwią dla Mary i zaniosłem jej go na górę. Bardzo się o nią martwiłem. Dziewczyna leżała bezbronna na łóżku i trzymała się za głowę. Jej wyraz twarzy nie mówił nic takiego, że się jej poprawiło. Podszedłem do niej i wręczyłem jej torebkę.
- Napij się, kochanie – rzekłem łagodnym głosem, głaszcząc ją po głowie.
Wampirzyca uśmiechnęła się do mnie i zaczęłam sączyć życiodajny płyn. Po chwili torebka wylądowała pusta na ziemi. Zaraz po tym Mary skrzywiła się i w wampirzym tempie pognała do łazienki. Znowu to samo ? Dzwonię po Bonnie.
- Mary wszystko dobrze ? – spytałem, pukając do drzwi. – Zadzwonię po twoją koleżankę – Bonnie.
Moja dziewczyna wyszła blada z łazienki ze łzami w oczach i pokiwała głową. Szybko wykręciłem numer do czarownicy, która odebrała po kilku sygnałach.
- Hallo ? – usłyszałem radosny głos mulatki.
- Witaj Bonnie. Tu Klaus. Możesz przyjechać do pensjonatu ? Coś złego dzieje się z Mary – wyjaśniłem i podparłem się ręka o ścianę.
- Oczywiście. Zaraz będę – powiedziała zmartwiona czarownica, po czym się rozłączyła.
- Zaraz przyjedzie – odparłem i popatrzyłem w stronę Mary, uśmiechając się.

Bonnie :
Telefon Klausa mnie zdziwił, ale nie mogłam go zignorować. Coś musiało się stać. Wsiadłam do mojego auta i po paru minutach byłam już na miejscu. Nie zwlekając dłużej zapukałam do drzwi, które otworzył pierwotny. Gestem ręki wskazał, abym weszła do środka.
- Co się dzieje z Mary ? – spytałam zaniepokojona.



- Przed chwilą straciła przytomność, wymiotuje, jej organizm nie przyjmuje wystarczającej ilości krwi choć Mary twierdzi, że odczuwa dziwną potrzebę spożycia jej, kręci się jej w głowie. Bonnie nie wiem co mam robić – rzekł załamany Mikealson.
- Nie martw się. Pomożemy jej – próbowałam podnieść go na duchu. – Zaprowadź mnie do niej.
Mężczyzna zrobił tak, jak prosiłam i już po chwili byłam w pomieszczeniu razem, gdzie znajdowała się wampirzyca. Gdy mnie zobaczyła zmusiła się do małego uśmiechu. Widać było, że jest wykończona.
- Hej – przywitałam ją łagodnym głosem, uśmiechając się do niej. Wzięłam jej rękę i złapałam w swoje dłonie. – Zaraz sprawdzimy co ci jest.
- Macie jakieś podejrzenia ? – spytałam ponownie Klausa, jak i Mary. Oboje pokiwali głową na znak, że nie. Klaus był już na skraju wytrzymałości.
- Dobrze. Zaczynam zaklęcie. Miejmy nadzieję, że czegoś się dowiemy – powiedziałam i mocniej uścisnęłam dłoń Mary. Zamknęłam oczy i szeptem zaczęłam wymawiać znajome zaklęcie.
Secreta cum hoc tempus insidiarum ostende faciem tuam
Secreta cum hoc tempus insidiarum ostende faciem tuam
Secreta cum hoc tempus insidiarum ostende faciem tuam
Secreta cum hoc tempus insidiarum ostende faciem tuam
Zachłysnęłam się głośno powietrzem i puściłam dłoń dziewczyny. To co tam zobaczyłam było czymś niemożliwym w prawdziwym świecie. Para widocznie zauważyła moje zakłopotanie.
- Co się dzieje !? Bonnie ! Co się ze mną dzieje ? – pytała zrozpaczona Mary. Przez chwilę stałam bez ruchu. Ja sama nie mogłam w to uwierzyć, ale byłam bardzo ciekawa ich reakcji.
- Bonnie odpowiedz ! – krzyknął spanikowany Klaus.
- Spokojnie – westchnęłam. – Usiądź Klaus.
Wampir usiadł koło swojej dziewczyny i wbił we mnie spojrzenie żądające jak najszybszej odpowiedzi.
- Nie będę owijała w bawełnę. Mary, Klausie wszystko wskazuje na to, że będziecie … rodzicami ! – rzekłam, a na ich twarzach wystąpiło jedno wielkie zdziwienie. – Widziałam to w wizji. Najbliższa przyszłość Mary i twoja Niklausie składa się właśnie z tego. Klaus wstał z miejsca i podszedł do okna. Był bardzo zdenerwowany. Twarz Mary nie wyrażała za to żadnych emocji.
- Ale to chyba niemożliwe ? – stwierdziła dziewczyna i posłała mi pytające spojrzenie.
- Wszystko jest możliwe. Tak było ustanowione, bo wampiry są martwe, ale natura to natura- odpowiedziałam, uśmiechając się do niej.
- Takie przypadki zdarzają się raz na 1000 lat ! – syknął Mikealson.- Dlaczego akurat my !? Wyraz twarzy Mery od razu posmutniał.
- Czyli nie cieszysz się choć trochę ? – zapytała zdziwiona kobieta.
- Mary to nie tak … - zaczął mężczyzna.
- To ja was może zostawię samych. Musicie sobie wszystko wyjaśnić. A Klausie ! Mary musi pić wyłącznie świeżą krew ludzką – zaznaczyłam.
- Dziękuje Bonnie – pożegnał mnie Klaus, a ja wyszłam z pokoju uśmiechając się do Mary. Byłam ciekawa co postanowią w związku z tym. Byłam mega zdziwiona i czułam, że to nie będą ich najlepsze chwile, a zwłaszcza młodej wampirzycy. Szybko wsiadłam do samochodu i udałam się do mojego domu.

Elena :
Zadowolona zajadałam się właśnie śniadaniem, przygotowanym przez mojego towarzysza. Wczorajszy wieczór był bardzo udany. Może trochę odbiło mi po alkoholu, ale nie byłam w stanie tego żałować. Świetnie się bawiłam i to jest najważniejsze. Po zjedzonym posiłku udałam się do pokoju wampira. Coś mnie tam ciągnęło i nie mogłam się temu sprzeciwiać. Po chwili stanęłam przed sypialnią Damona. Delikatnie zapukałam w drewniane drzwi i weszłam do środka. Tak jak się spodziewałam zastałam tam wampira, który leżał na łóżku i czytał jakąś książkę.
- Hej – rzuciłam na powitanie i usiadłam obok niego. – Co czytasz ?
- Hej. Nic ciekawego. Nudne jak cholera – odparł obojętnie. – co chcesz dzisiaj robić ?
- Na początek chciałabym się dowiedzieć, gdzie mnie wywiozłeś. Jesteśmy tu parę dni, a ja nadal tego nie wiem – powiedziałam rozbawiona.
- Racja ! – odpowiedział i udał zamyślenie. – Witaj w Las Vegas ! – powiedział beznamiętnie i rzucił książkę pod łóżko.
Las Vegas !? Jeszcze nigdy tutaj nie byłam, a on mówi mi to dopiero teraz ?
- Wow ! Dlaczego wcześniej mi tego nie powiedziałeś !? – zapytałam zaskoczona.
- Nie pytałaś – stwierdził, wstając z łóżka. – To co chce panienka dzisiaj robić ?
- Zwiedzać ! Ty się jeszcze pytasz ? – krzyknęłam zadowolona.
- Pani życzenie jest dla mnie rozkazem – powiedział i ukłonił się przede mną. Ten wampir zawsze potrafił zrobić wrażenie, a jednocześnie mnie rozśmieszyć.


**** 


Najpierw udaliśmy się zwiedzić Fontanny Bellagio. Była po prostu piękna, a wrażenie jakie robiły było nie do opisania. Postanowiliśmy, że na pamiątkę zrobimy sobie trochę zdjęć. Damon najpierw chciał kogoś zauroczyć, ale postawiłam na swoim i poprosiłam o to młodą kobietę, która właśnie przechodziła obok nas. Dziewczyna od razu się zgodziła. Po chwili podszedł do nas czarnowłosy wampir.
- Alice !? – krzyknął z uśmiechem Damon. – To ty ?
- Damon Salvatore ! No proszę nic się nie zmieniłeś. To samo ciacho, które widziałam ostatni raz – powiedziała dziewczyna przytuliła się do mojego towarzysza. To oni się znali ? nigdy bym na to nie wpadła, ani się tego nie domyśliła. Znajoma Damona była piękna blondynką.
- A przepraszam ty pewnie jesteś jego dziewczynom – stwierdziła i podała mi rękę. – Jestem Alice.
- Bardzo mi miło, ale nie jestem jego dziewczyną, a nazywam się Elena – wyjaśniłam zmieszana i uścisnęłam dłoń kobiety.
- W takim razie jeszcze raz przepraszam – odparła uśmiechnięta blondynka.
- Nie ma za co – odpowiedziałam szczerze. Może to się kiedyś zmieni … ta myśl pojawiła się w mojej głowie bez pozwolenia. O czym ja myślę !? Ja chyba byłam niego zazdrosna !? Przez chwilę patrzyłam na parę znajomych, który ze sobą rozmawiali. Chyba byli ze sobą blisko, bo cały czas słyszałam ich śmiechy. Elena ogarnij się … Mimowolnie poczułam ukłucie w sercu, kiedy na to patrzyłam. Czułam się cholernie zazdrosna i musiałam się do tego przyznać.



- To jak ! Robimy tą sesję zdjęciową – zapytała Alice.
- Pewnie – wyszeptałam i podeszłam do niej, aby pokazać jak obsługiwać ten aparat. Dziewczyna zrobiła mi i Damonowi parę zdjęć, po czym podziękowaliśmy jej i każdy poszedł w swoją stronę.
- Kto to był ? – zapytałam chłopaka, kiedy wsiadaliśmy do samochodu.
- Stara, dobra znajoma – westchnął i odpalił auto.
- Aha – odpowiedziałam i zaczęłam patrzeć przez okno.
- Czy ty, aby nie jesteś zazdrosna. Widziałem twoją minę, kiedy na nas patrzyłaś – stwierdził wampir i zmarszczył czoło. O cholera !? Aż tak było widać. Sama nie wiem co wtedy czułam.
- Ja zazdrosna !? Skądże … - zaśmiałam się nerwowo i kontynuowałam moje bezczynne zajęcie.
- Jak uważasz – rzekł wampir i przeniósł wzrok na ulicę. Później jeszcze do wieczora jeździliśmy po mieście, robiąc sobie przy tym zdjęcia. Wspaniale się z nim bawiłam. Zresztą, jak zawsze. Damon kupił nawet łańcuszek z literką E, choć upierałam się, że nie trzeba. W podziękowaniu złożyłam pocałunek na jego policzku. Zmęczeni wróciliśmy do domu, do swoich pokoi. Wykończona, ale i szczęśliwa zasnęłam, trzymając w dłoni mój nowy ulubiony łańcuszek. Ten dzień zdecydowanie należał do moich ulubionych spędzonych właśnie tutaj…

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 8



Elena :
Obudziło mnie nieznośne światło dzienne, które w jednej chwili wypełniło całe pomieszczenie, w którym się znajdowałam. Na dworze była piękna pogoda i na pewno temperatura także jest wysoka. Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i właśnie miałam zamiar wstać, kiedy przed oczami zaczęły mi migać urywki z wczorajszej nocy. O cholera ! Co ja zrobiłam. Bardzo dobrze wiem i sama nie jestem pewna czy tego żałować czy nie, ale tak czy inaczej przespałam się z Damonem Salvatore.  Nie ukrywam jednak, że chłopak jest znakomity w łóżku. No i w końcu się stało. Mimo wszystko nie powinnam była tego robić. Teraz muszę to jakoś odkręcić. Przekręciłam się na bok i ku mojemu zaskoczeniu nie napotkałam tam wampira. Bardzo mnie to zdziwiło, ale może to lepiej. Okręciłam się kołdrą i wstałam z łóżku. Byłam całkiem naga. Musiałam coś na siebie włożyć. Może ubiorę się w jakieś ubrania od Damona ? Będzie mu miło. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Nałożyłam też na siebie lekki makijaż i nie zwlekając dłużej zeszłam na dół w poszukiwaniu chłopaka. Bądź dzielna ! Ta myśl cały czas chodziła mi po głowie. Kiedy zeszłam do kuchni na stole ujrzałam przygotowane już śniadanie, ale dla jednej osoby. Na talerzu znajdowały się pyszne naleśniki w polewie truskawkowej. Nagle zza ściany wyłoniła się dobrze znana mi osoba. Czarnowłosy oparł się o drzwi i zaczął mi się przyglądać, po czym się do mnie uśmiechnął. Nie miałam pojęcia jakie temat mam najpierw poruszyć. Po prostu stałam tam jak sparaliżowana i nic nie robiłam. 
- Zrobiłem ci śniadanie – powiedział w końcu Damon.
- Dziękuję. Na pewno jest pyszne, ale nie musiałeś – wydukałam i spuściłam wzrok. Wszędzie dawało się wyczuć napięcie. 
- Smacznego – odpowiedział chłopak i już miał zamiar wyjść z pomieszczenia, kiedy niespodziewanie do niego podbiegłam i zatrzymałam go. Wampir spojrzał na mnie tymi pięknymi ,niebieskimi oczami lecz było w nich też widać nutkę niepewności.
- To co się wczoraj wydarzyło … - zaczęłam.
- Rozumiem Eleno. Nie powinno się stać. Przepraszam – odparł. Chyba był smutny. Czy on naprawdę myślał, że mi się nie podobało ?
- Nie o to chodzi. Tylko po prostu to było trochę nie na miejscu – dokończyłam.
- W jeden tydzień staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi, ale to tylko jeden tydzień – wyszeptałam biorąc go za rękę. – Nie uważasz, że to za szybko ? Lecz jeśli myślisz, że mi się nie podobało to się grubo mylisz – rzekłam rozbawiona, przez co na twarzy Damona też pojawił się uśmiech, który tak bardzo u niego lubiłam.
- Łapię Elena. Za szybko … - odpowiedział cicho i spuścił wzrok. Czy to przeze mnie jest taki przygnębiony ? Może nie powinnam tego mówić. Chociaż kiedyś trzeba było  poruszyć ten temat.   
- Właśnie i nie masz mnie za co przepraszać – powiedziałam z uśmiechem. – Obiecuję, że nigdy nie skreślę tego co się pomiędzy nami wydarzyło. 
Puściłam ręce wampira i usiadłam przy stole. Zaczęłam delektować się znakomicie przyrządzonym posiłkiem. Damon był wyśmienitym kucharzem. 
- Pycha ! – krzyknęłam, przełykając ostatni kęs.
- Cieszę się – odpowiedział chłopak.- A więc co chcesz dziś robić ?
- Hmm. Jest piękna pogoda. Może przejdziemy się gdzieś i zrobimy piknik ? – zaproponowałam, odkładając talerz.
- Jeśli masz ochotę – rzekł i kolejny raz się do mnie uśmiechnął.
- To ja tylko pójdę po rzeczy, dobrze ? – spytałam i stałam z krzesła.
- Jasne, idź -  odparł i też skierował się do swojej sypialni.

Damon :
Wszedłem po woli do mojej sypialni. Spodziewałem się takiej reakcji Eleny. Mimo to ta noc była naprawdę niesamowita. Powiedziała w końcu, że za szybko, ale nie, że nigdy także nic straconego. Ja również nie przekreślę tego co się między nami wydarzyło. Elena to cudowna dziewczyna i naprawdę mnie zauroczyła, ale czy jestem w niej zakochany tak jak niegdyś byłem w Katherine ? Sam już nie wiem. Przyrzekłem sobie, ze nie będę myślał o tamtej wampirzycy, ale kiedy widzę Elenę to tak jakby stała przede mną Pierce tylko z innym charakterem. Pomimo to Elena to Elena, a Kath to bezczelna … a tam szkoda na nią słów. Po prostu całkiem dwie inne osoby. Nie odpuszczę i będę o nią walczył. Nawet z moim bratem. W sumie to i tak mam znaczną przewagę. Szybko wziąłem jakiś koc i zszedłem do kuchni pomóc Elenie w przygotowaniach do pikniku. Dziewczyna stała właśnie przy stole i pakowała przeróżne rzeczy do koszyka. Nawet nie wiem gdzie ona go znalazła. Szybko podszedłem do brunetki i stanąłem parę centymetrów za nią, opierając dwie ręce na blacie tak, że nie mogłaby wyjść . Odpowiadała jej widocznie taka bliskość, ponieważ nic nie zrobiła tylko uśmiechnęła się pod nosem. 
- Przyniosłem koc – powiedziałem, a dziewczyna odwróciła się w moją stronę.
- A ja przygotowałam koszyk … teraz jeszcze napoje … - zaczęła – ale żebym je mogła wziąć musisz mnie wypuścić – dodała zmieszana. Zrobiłem tak, jak prosiła. Gdy wszystko było już spakowane wzięliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wyszliśmy na dwór. Trzeba przyznać, że była piękna pogoda. Elena wybrała miejsce pod dużym drzewem, abyśmy znajdowali się w cieniu. Oboje usiedliśmy obok siebie na kocu i zaczęliśmy patrzeć w bezchmurne niebo. 
- Dziękuję, że mnie tu zabrałeś – wydukała Elena i oparła się o moje ramię. 
- Nie ma za co – odpowiedziałam i objąłem ją ramieniem.  
Siedzieliśmy tak jeszcze sporo czasu przy okazji karmiąc się owocami dla zabawy. Elena wyglądała na taką szczęśliwą.
- Opowiedz mi coś więcej o sobie – poprosiła nagle dziewczyna. Sam nie wiedziałem co miałem jej wtedy powiedzieć. Zaskoczyła mnie tym.
- Nie ma co opowiadać. Razem ze Stefanem zostaliśmy przemienieni w wampiry przez dziewczynę, w której oboje byliśmy zakochani, straciliśmy ojca i matkę. Później poszliśmy w  zupełnie inne strony, osobno. Mary także. Lecz zanim to się stało zawsze trzymaliśmy się razem. Byliśmy takim wzorem kochającego się rodzeństwa, ale wszystko kiedyś się musi skończyć. Potem szukałem dla siebie miejsca na świecie. Wyłączyłem nawet uczucia żeby było prościej, ale rzeczywistość i tak kiedyś wróci. W końcu to ja wróciłem, ale do Mistic Falls. Chciałem zobaczyć, jak układa się mojemu bratu, nawet trochę go podręczyć – wyjaśniłem i zauważyłem, że dziewczynę naprawdę zainteresowało to co powiedziałem.
- Później odwiedziła was Mary i Klaus – stwierdziła z uśmiechem Elena.
- Dokładnie – westchnąłem i położyłem się na kocu. Elena zrobiła to samo i podparła się łokciem obok mnie.
- A jeśli mogę wiedzieć kim  była ta wampirzyca, która was przemieniła ? – zapytała. Opowiadać o niej? No trudno.
- Katherina Pierce. To już przeszłość. Spłonęła w pożarze – wyjaśniłem .
- Przykro mi. Na pewno bardzo cię to dotknęła tak, jak Stefana – powiedziała brunetka i złapała mnie za rękę na znak współczucia. Nic nie odpowiedziałem tylko lekko się uśmiechnąłem.
- A co z tobą ? –  tym razem ja ją o to spytałem.
- A więc … zostałam zmieniona przez byłego chłopaka. Mieszkam w Mistic Falls z ciotką Jenną, bratem Jeremim, oraz Alarickiem – partnerem ciotki. Moi rodzice także zginęli w wypadku i to by było wszystko – powiedziała i wzruszyła ramionami. 
Uśmiechnąłem się do nie, gdy do głowy wpadł mi nagle niezły pomysł.
- Czyli oboje mamy nudne życie. No to może, żeby nie było już takie nudne zrobimy sobie małą imprezę ? – zaproponowałem.
- Czemu nie – odpowiedziała uśmiechnięta wampirzyca i wstała z ziemi. Wzięliśmy wszystkie rzeczy i skierowaliśmy się do domu.
***
Kiedy już skończyliśmy dekorować cały salon, co sprawiło nam wiele zabawy zaczęliśmy szukać jakiejś muzyki. Szybko wybraliśmy parę utworów, po czym je włączyłem i nalałem nam alkoholu na dobry początek. 
- No to za nasze wakacje ! – krzyknęła Elena i uderzyła swoją szklanką o moją.
W jednej chwili porwałem ją do tańca. Zaczęliśmy wykonywać różne śmieszne ruchy. Śmialiśmy się ze wszystkiego i co jakiś czas wznosiliśmy za coś toast lub po prostu piliśmy alkohol. Zacząłem okręcać Eleną we wszystkie strony. W połowie imprezy dziewczyna wykonywała już coraz odważniejsze ruchy. Brunetka oplotła moją szyję ręcami, a moje dłonie zjechały na jej biodra. Elena zaczęła kręcić nimi wykonując to coraz śmielej. 
- To mi się podoba – wyszeptałem jej do ucha, a ona triumfalnie się uśmiechnęła. W wampirzym tempie odwróciłem ją plecami do siebie tym razem dotykając jej brzucha. Dziewczyna zadrżała pod wpływem mojego dotyku, po czym uniosła swoje ramiona i swoimi dłońmi dotknęła moich. Czuliśmy na sobie nasze rozgrzane ciała. Robiło się coraz bardzie namiętnie i gdyby nie to, że piosenka się skończyła pewnie doszłoby do tego co wczoraj. Teraz muzyka była naprawdę szybka. Rozdzieliliśmy się i zaczęliśmy tańczyć sami. Świetnie się bawiliśmy i niczego nam nie brakowało. 
Stefan : 
Damona nie było w pensjonacie już od dwóch dni. A ciotka Eleny powiedziała nam, że dziewczyna wyjechała na wakacje. Nawet nie musiałem domyślać się z kim. Mój brat przechodzi już samego siebie ! Co on chce mi udowodnić !? Może, że jest ode mnie lepszy i, że to on pierwszy zdobędzie Elenę. Racja. Ostatnio przez jakiś czas zajmowałem się Caroline, ale to nie znaczy, że brunetka jest mi obojętna.Caro to tylko moja przyjaciółka i nic więcej. Do tego Damon nie odbiera moich telefonów. Będę się o nią starał i udowodnię mojemu bratu, że ja także mam coś do powiedzenia. Kopnąłem nogą o krzesło tak, że się przewróciło i postanowiłem coś zjeść. W tym właśnie celu udałem się do lasu. Musiałem jakoś odreagować to wszystko. 

Witam :3 Pojawiam się z nowym rozdziałem, który dedykuję Aleksandrze Podkulińskiej <333 dziękuję Ci, kochana za motywujące komentarze i, że pojawiają się one pod każdą notką ! Chce także poinformować, że od przyszłych rozdziałów Nina będzie nazywała się Avril Vivien :)  
 Oraz jeśli mam do nadrobienie u was jakieś rozdziały to piszcie śmiało. Mam ostatnio tak mało czasu na wszystko :( Teraz mam nadzieję i zamiar się ogarnąć, więc obiecuję się poprawić ^^ Dziękuję za komentarze i opinie pod ostatnią notką <3  
P.S Pragnę jeszcze zauważyć, że zmienił sie także wygląd Avril ! 


 Oto i nowa Avril Vivien, kiedyś Nina Lennox.  
Już niedługo znów o niej usłyszymy w Mistic Falls ! ;) 

Pozdrawiam <33

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 7




Damon : 
Jechaliśmy już sporo czasu i w końcu dotarliśmy na miejsce. Elena jednak postanowiła w połowie drogi, że się prześpi i śpi do teraz. Szkoda  mi jej było budzić, ponieważ, kiedy spała wyglądała naprawdę uroczo. Bardzo się cieszyłem jej obecnością tutaj i nie chciałem niczego spieprzyć tak, jak ja to potrafię. Może uda mi się do niej nawet zbliżyć. Jedno już wiedziałem na pewno nie chcę jej stracić. Lekko wyciągnąłem dziewczynę z auta i zaniosłem do domku, który kupiłem dawno temu. Był z dala od jakiejkolwiek cywilizacji, a w około niego rozciągła się łąka. Do tego była piękna pogoda. Delikatnie tak, żeby jej nie obudzić położyłem dziewczynę w jej nowym pokoju na łóżku. Wybrałem specjalnie taki najbardziej wyposażony, żeby niczego jej nie brakowało. Zerknąłem na nią jeszcze raz i powoli wyszedłem z pomieszczenia. Wszedłem do salonu, który niczym nie przypominał wyglądem rezydencji. Wszystko było w nim nowoczesne i w piaskowych, beżowych i gdzieniegdzie oliwkowych kolorach. Mam nadzieję, że się jej spodoba i będzie miała niespodziankę, budząc się tam. Ja z bardzo wielu pomieszczeń do wyboru, postawiłem na ładną, szaro – białą sypialnię. Rzeczy moje umieściłem właśnie tam, a brunetki w jej sypialni. Cieszyłem się, że będę mógł spędzić z nią więcej czasu sam na sam.  Nie pozostało mi czekać na nic innego niż na to, aż dziewczyna się obudzi. Zauważyłem też, że zabrała ze sobą mało ubrań, a nie zamierzałem jej stąd tak szybko wypuszczać. Zastanawiam się czy nie pojechać do jakiegoś bliskiego sklepu i czegoś jej nie dokupić, ale jeśli dziewczyna obudziłaby się w takim dużym domu sama mogłaby być niemało zdezorientowana i przestraszona. Postanowiłem, że zaproponuję jej to, kiedy już się obudzi. Korzystając z wolnej chwili rozsiadłem się na miękkim fotelu i nalałem sobie whiskey. Właśnie takie momenty mogłyby w życiu trwać w nieskończoność… 
Elena :
Powoli budziłam się ze snu, kiedy dotarło do mnie, że znajduję się w całkowicie nieznanym mi miejscu. Całe pomieszczenie było w kolorze białym i wrzosowym. Właśnie taki kolor podoba mi się najbardziej. Czyli wycieczka z Damonem ma jednak swoje duże plusy. Sypialnia była połączona z piękną łazienką. Cieszyłam się, że tutaj jestem, ale jednak czułam się trochę nieswojo, bo posesja nie była moja. A Damon … to Damon i do niego nawet zdążyłam się przyzwyczaić. Po chwili wyjrzałam za okno. Zobaczyłam tam bajeczną łąkę. Na zewnątrz była wyśmienita pogoda, aby spędzić ten czas na świeżym powietrzu. Niczego mi tutaj nie brakowało. Ale nie mogłam też, przecież cały czas siedzieć w tym pokoju. Musiałam dowiedzieć się gdzie jest Damon i jakie ma plany na ten urlop. Ostrożnie otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się ładnie urządzony i przystrojony korytarz. W ścianach wstawione były pozostało drzwi. Boję się myśleć nawet ile w tym domu może być pomieszczeń. Szybko zbiegłam długimi. Krętymi schodami na początek salonu. Tak przynajmniej myślałam. Kiedy weszłam dalej ujrzałam mojego towarzysza, który siedział na fotelu przy oknie i rozkoszował się jakimś alkoholem. Nie wahając się już dłużej podeszłam do najbliższego krzesła i usiadłam na nim. Gdy chłopak zobaczył mnie od razu odwrócił głowę o moją stronę i odłożył szklankę na stolik. Lekko się uśmiechnęłam i zaczęłam się rozglądać po niesamowicie urządzonym salonie. 
- Podoba ci się tutaj ? – zapytał mnie Damon.
- Ty się jeszcze pytasz!? Tu jest niesamowicie – wydukałam oczarowana.
- A więc mam nadzieję, że masz ochotę zostać tutaj na dłużej – stwierdził i posłał mi pytające spojrzenie. 
Po chwili namysłu zdecydowałam, że odpowiem twierdząco, bo przecież sama na początku stwierdziłam, że jestem zachwycona tym miejscem.
- Z wielką chęcią, ale chyba nie jestem odpowiednio zaopatrzona – wyjaśniłam i spuściłam lekko głowę.
- To żaden problem. Ubieraj się i w drogę do sklepu – odpowiedział i wstał z fotela, uśmiechając się do mnie. On był naprawdę miły i kochany. Proponuje mi wycieczkę, chce zmarnować na mnie swój czas, a do tego ma zamiar kupić mi jeszcze ubrania. To super facet i dziwię się, że nie ma dziewczyny, ale to chyba lepiej dla mnie. Już sama nie wiem co mam myśleć ! Raz czuję się zawstydzona, a raz wniebowzięta w jego towarzystwie. Może on tak właśnie na mnie działa, że, kiedy z nim jestem zapominam o wszystkim co mnie otacza ?
- Elena ? – rzekł Damon, przyglądając mi się. Nawet nie wiem, kiedy odpłynęłam.
- Przepraszam … - wyszeptałam – Zamyśliłam się. Nie sądzisz, że nie powinieneś mi tak dogadzać. Zgodzę się jeśli obiecasz, że to będzie zaledwie kilka małych rzeczy – ostrzegłam. Wampir zaśmiał się i podszedł w moją stronę, podając mi rękę, którą szybko ujęłam i dałam zaprowadzić w stronę drzwi wyjściowych.
- I ja … - zaczęłam, ale nie dał mi dokończyć.
 - Ja płacę – dodał szybko tak, że nie mogłam się wtrącić.
- Nie ma mowy ! – odpowiedziałam z uśmiechem.  
- Oj tam, oj tam. Daj mi taką satysfakcje ! – poprosił z udawanym oburzeniem co wywołało u mnie rozbawienie.
- Jedź ! – rozkazałam ze śmiechem, a wampir szybko spełnił moją prośbę.
Po chwili drogi, którą przebyliśmy w ciszy samochód zatrzymał się. Chociaż można powiedzieć, że co jakiś czas spoglądaliśmy na siebie przez co nie mogłam powstrzymać się, aby nie zachichotać. Damon zaparkował na parkingu pełnym aut i otworzył drzwiczki, abym mogła swobodnie wyjść. Przyzwyczaiłam się, że zawsze jest dla mnie takim dżentelmenem. Delikatnie chwycił moją rękę i splótł ze sobą nasze palce, po czym zaczął mnie gdzieś prowadzić. Spodobał mi się ten gest, ale jak zawsze czułam rumieńce na moich policzkach.  Nareszcie dotarliśmy. Był nim podobno mały, tani i zwyczajny sklep znany też jako Centrum Handlowe. Było ogromne, jak też nazwa opisuje. Weszliśmy do środka i wjechaliśmy na górę windą.
- Mały sklep … I to bardzo tani ! – westchnęłam i zajęłam się podziwianiem widoków z windy, ale jakoś zauważałam tylko Damona i jego czarny T- Shirt. 
- No wiesz … Jak dla kogo. Przecież taka piękna dziewczyna, jak ty nie może chodzić w byle czym – stwierdził i pociągnął mnie za sobą, kiedy winda się zatrzymała. Nie ukrywam, że bardzo spodobał mi się ten komplement.
Kiedy weszliśmy na prawidłowe piętro zobaczyłam pełno luksusowych ubrań na wieszakach, stoiska z butami, biżuterią, kosmetykami, bielizną i dużo by jeszcze tego wymieniać. Można to określić też jako „ raj dla Caroline „ i nie ukrywam, że dla mnie też. Chłopak podszedł ze mną najpierw do stoiska z ubraniami. Wyglądały, jak milion dolarów. Sama nie jestem pewna czy właśnie tyle nie kosztowały. Damon powrzucał do koszyka kilka takich ubrań i wskazał mi następne stoisko. Tym razem przyszła kolej na buty. Nawet się już nie odzywała, żeby się nie zapędzał, bo i tak moje prośby zostałyby odrzucone, a on kupiłby to co jemu się podoba. Jednak muszę przyznać, że wampir miał świetny gust. Wybierał naprawdę same piękne rzeczy, na które ja pewnie też bym się skusiła, gdyby nie były tak drogie. Wpakował do koszyka kilka par obcasów i sandałów i skierował się do kosmetyków i biżuterii. Tam też sobie nie szczędził. Po obserwacji tego co tam wrzucił, stwierdziłam, że kosmetyków i perfum wystarczy mi na następne 2 lata.  Przez chwilę stałam jeszcze i przyglądałam się temu.
- Ty jesteś niemożliwy … - wydukałam oszołomiona.
- Mam nadzieję, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu – zaśmiał się Damon i podszedł do stoiska z bielizną. Niektóre sztuki były naprawdę wyzywające. 
- Nie, nie … - zaczęłam – To już chyba nie będzie mi potrzebne.
Damon spojrzał  na mnie prowokacyjnym wzrokiem i z tym swoim nieziemskim uśmiechem tak, że nogi się pode mną ugięły. Dopiero teraz do mnie dotarło jak to mogło zabrzmieć. 
- Znaczy nie o to mi chodzi … Tylko, no wiesz – zaczęłam zawstydzona.
- Nie, nie wiem- odpowiedział Damon i zbliżył się do mnie. Byliśmy teraz niedorzecznie blisko siebie.
- Po prostu mam te rzeczy i niepotrzebna mi zapasu, a nawet jeśli to chyba ja powinnam je wybierać – odrzekłam cicho.
- Mimo wszystko nie zaszkodzi mieć taki zapas – po tych słowach odwrócił mnie do siebie tyłem i objął w pasie.
- Nie bój się na pewno będziesz w tym niesamowicie wyglądać – wyszeptał mi do ucha.
- Nie wątpię – odpowiedziałam, tracąc zdrowy rozsądek pod wpływem jego dotyku. 
Wampir uśmiechnął się triumfalnie i wybrał parę kompletów. Nie mogłam nadal uwierzyć, że mu na to pozwoliłam, ale trudno …  Damon zapłacił w kasie za zakupy i wróciliśmy do auta. 
- Nie wiem jak mam ci za to dziękować – wydukałam oczarowana.
- Wystarczy, że tu ze mną przyjechałaś – odpowiedział wampir i ujął moją dłoń. Odwzajemniłam uścisk. Nie umiałam się zdobyć na nic innego. To było poza moją kontrolą. Przy nim czułam się taka wolna i szczęśliwa. Nasze zachowanie dużo wykraczało od relacji znajomych, ale przecież jeszcze nic poważnego nie zaszło i nie mam czego sobie zarzucać. W końcu dojechaliśmy do posesji. Dzień chylił się już ku końcowi dlatego od razu poszliśmy do domku.
Damon :
- Eleno ! Nie dziękuj mi już. To była dla mnie przyjemność – odparłem po raz kolejny, kiedy dziewczyna dziękowała mi za zakupy.
- Mimo wszystko dziękuję. Nie musiałeś tego robić – rzekła dziewczyna. Nie zdążyłem jej odpowiedzieć, bo zadzwonił do niej telefon.
- To Jenna, moja ciotka. No tak zapomniałam do niej zadzwonić. Przepraszam – powiedziała dziewczyna i udała się do swojego pokoju. Tylko pokiwałem głową na znak, że nic się nie stało i usiadłem na kanapie, pijać alkohol.
***
Dopiero po jakimś czasie zauważyłem w salonie torebkę Eleny. Postanowiłem, że ją do niej zaniosę. Kiedy weszłam do jej sypialni dziewczyna widocznie brała prysznic, bo drzwi do łazienki były lekko uchylone. Na moje szczęście było widać także i samą brunetkę. Musiałem przyznać, że jest jej sto razy ładniej bez tej bielizny, na pewno ! Brązowooka miała piękne ciało i nie byłem w stanie się powstrzymać, by wyjść z pokoju. Nagle woda przestała się lać i Elena wyszła  z kabiny, po czym obwinęła się ręcznikiem. Szybko przymknąłem drzwi tak, żeby niczego nie była w stanie się domyśleć. Kiedy dziewczyna zobaczyła mnie w pokoju podskoczyła do góry jakby się czegoś przestraszyła.
- Spokojnie – uspokoiłem ją – Jestem aż takie straszny ? – zapytałem rozbawiony.
- Nie, tylko się ciebie tutaj nie spodziewałam. To wszystko. Długo czekasz ? – zapytała. Była chyba trochę zawstydzona tym, że stoi przede mną tak ubrana, ale mi to ani trochę nie przeszkadzało.
- Nie długo. Przyniosłem ci torebkę. Zostawiłaś ją w salonie – wyjaśniłem i podszedłem bliżej kobiety.
- Kolejny raz dziękuję – odpowiedziała i pocałowała mnie w kącik ust. Gdy dziewczyna się wyprostowała jeszcze chwilę patrzyliśmy na siebie zalotnym wzrokiem. Miałem wielką ochotę zrzucić z niej ten ręcznik i całować każdy centymetr jej ciała. Dziewczyna wzięła ode mnie torebkę i rzuciła ją na fotel, a ja jeszcze bardziej się do niej przybliżyłem i odgarnąłem kosmyk włosów z jej twarzy. Brunetka zadrżała pod wpływem mojego dotyku i chwyciła moją dłoń wyrażając się jasno, abym nie przestawał. Już się więcej nie wahałem i odwiązałem zakrywający ją ręcznik w skutek czego opadł na podłogę. Dziewczyna została całkiem naga. W jednym momencie z zachłannością wpiłem się w jej usta. Dziewczyna oddawała każdy mój pocałunek, wplatając palce w moje włosy. Wziąłem ją na ręce i delikatnie rzuciłem na łóżko. Brunetka zdarła ze mnie koszulę i zjechała pocałunkami na mój tors. Dziewczyna zamruczała, kiedy moje dłonie gładziły jej plecy, a później zjechały na biodra. Elena widocznie nie chciała być dłużna i przejechała paznokciami po moim umięśnionym torsie. Dalej już można się domyślić co się działo … Czuję, że ta noc będzie naprawdę udana.
Ten rozdział udało napisać mi się jakoś szybciej, więc po co mam go trzymać na komputerze ? Dedykuję go wszystkim czytelnikom, ponieważ w końcu jest tam coś na co czekali wszyscy od 1 rozdziału, a nawet prologu ! Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania ! 

Pozdrawiam i uwielbiam Was ! <33

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 6







Rozdział 6

Caroline :
Właśnie krzątałam się nerwowo po pokoju w poszukiwaniu mojej torebki, w której zostawiłam mój nowy błyszczyk. Chyba nie wzięłam jej z auta Stefana, kiedy pojechaliśmy kupić więcej alkoholu i innych rzeczy. Ten chłopak był naprawdę fajny i oczywiście przystojny. Spędziłam z nim dopiero jeden wieczór, a czuję jakbym poznała go dużo wcześniej. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Szybko wyjęłam telefon i jak się okazało dzwonił do mnie nikt inny jak Elena. Tym razem jej nie przepuszczę i będzie mi musiała opowiedzieć cały przebieg jej imprezowania z panem Damonem Salvatorem.
- Elena ! Super, że dzwonisz ! – krzyknęłam do telefonu.
- Tak Caroline ciebie też miło słyszeć – odpowiedziała dziewczyna ledwo słyszalnym głosem. 
- Słyszę, że ktoś tutaj nieźle zabalował. Jak było z Damonem !? Opowiadaj ! – odparłam.
- Co !? Jak i gdzie !? Ogólnie to było fajnie. Z tego co wiem to gadaliśmy, tańczyliśmy i … piliśmy – Eena westchnęła i ciągnęła dalej – później poszliśmy na spacer z czego ja poszłam do domu i … poszłam do domu. Opowiem ci jeszcze, jak się spotkamy – rzekła dziewczyna.
- Yhy … Całowaliście się !? – zapytałam niespodziewanie.
- Caroline Forbes ! Oczywiście, że … No dobra tak, ale tylko na chwileczkę i byłam pijana ! – zaznaczyła brunetka, a na mojej twarzy od razy pojawił się triumfalny uśmiech. 
- Czyli jednak ! I co było dalej – wypytywałam podekscytowana. 
Dziewczyna westchnęła do słuchawki. Może trochę za bardzo ją o to wszystko wypytywałam, ale w końcu jesteśmy przyjaciółkami i powinnyśmy relacjonować sobie takie sprawy. 
- Caro mogłybyśmy się spotkać i wtedy wszystko ci opowiem. Po za tym słyszałam od Jeremiego, że ty także nie szczędziłaś sobie zabawy ze Stefanem – odpowiedziała.
- Oj tam, oj tam. Trzeba korzystać póki jest wolny. Stefan to super facet mówię ci ! – odparłam zadowolona. Kiedy przypomniałam sobie wszystko z tamtego wieczora chciało mi się skakać ze szczęścia po pokoju. W sumie nic się takie pomiędzy nami nie wydarzyło, ale świetnie się bawiliśmy. 
- Cieszę się, że jesteś taka wesoła, ale teraz muszę kończyć. Spotkamy się w kawiarni, o 15.00 ?  - spytała.
- Pewnie. Do zobaczenia ! – powiedziałam na pożegnanie.
- Do zobaczenia ! – odpowiedziała mi wampirzyca.
Schowałam telefon do kieszeni i usiadłam na krześle obok stolika. Musiałam poprawić makijaż, ponieważ miałam zamiar odebrać swoją własność w rezydencji. Przynajmniej miałam kolejny pretekst do tego, aby spotkać się ze Stefanem. 
Zbiegłam schodami na dół i skierowałam się do drzwi, żeby wyjść, ale nagle usłyszałam za sobą głos mojej mamy.  
- Mogę wiedzieć gdzie idziesz ? – spytała.
- Na spacer i od razu spotkam się z Eleną – odpowiedziałam szybko. Chyba nie domyśliła się, że nie powiedziałam jej wszystkiego.  
- Okej idź. Ja zaraz muszę lecieć do pracy. Obiad jakby coś masz w lodówce – powiedziała i poprawiła mundur. No tak nawet w domu ona w niczym innym nie chodzi.
- No to pa ! – krzyknęłam i wyszłam z domu uśmiechnięta od ucha do ucha 



Szybko przemierzałam znane mi uliczki w Mistic Falls. Byłam bardzo podekscytowana tym, że znów zobaczę Stefana. Może przy okazji poznam starszego brata – Damona. Nim się zorientowałam stałam już pod wielkim domom, a raczej pensjonatem. Nerwowo poprawiłam włosy i zapukałam do ogromnych drzwi. Otworzył mi je chłopak Mary, przystojniak – Klaus.  
- Hej- przywitałam się – jest może Stefan ? – zapytałam.
- Tak, jest. Wejdź – powiedział. Chyba był czymś zaniepokojony, ponieważ miał nieobecny wyraz twarzy, ale zaraz się poprawił i przyjacielsko się do mnie uśmiechnął. Odwzajemniłam gest i usiadłam na kanapie. 
- Zaraz zawołam Stefana – rzekł i wyszedł na górę po schodach. 
Nie mogłam uwierzyć, że tutaj jestem. Salon był sto razy większy niż mój razem z kuchnią. Wszystko było tutaj takie można powiedzieć z dawniej epoki, ale za to było też piękne i stylowe. Prawie każdy mebel wykonany był z drewna. Komody ozdabiały antyki lub małe lampki. Na pierwszym planie najbardziej rzucał się w oczy kominek. Na ścianach wisiały piękne obrazy. Nie mogłam wyjść z podziwu. Musiałam przyznać, że cały salon tak jak i na pewno reszta był niesamowicie urządzony. Założyłam nogę na nogę i nadal rozglądałam się po pokoju. Wreszcie usłyszałam czyjeś kroki. Jednak to nie był Stefan. Do salonu wszedł bardzo przystojny, a nawet seksowny mężczyzna o czarnych włosach. Zresztą cały ubrany był na czarno. 
- Ty pewnie jesteś Caroline ? – zapytał na co ja tylko przytaknęłam.
- Damon Salvatore. Brat Stefana – przedstawił się i uścisnął moją rękę, po czym lekko ją pocałował. Zrobiło to na mnie duże wrażenie. Gdyby nie był zarezerwowany dla Eleny to miałabym naprawdę spory dylemat.  
- Czyli to jest ten sławny Damon, o którym wspominała Elena. Miło w końcu poznać – powiedziałam – Caroline Forbes.
Chłopak tylko uśmiechnął się zniewalającym uśmiechem, na który na pewno wariowały wszystkie dziewczyny. Teraz to już wcale nie dziwię się Elenie, że tak szybko go polubiła. Takiego ciacha nie da się ignorować. Damon zabrał kurtkę z wieszaka i  otworzył drzwi z zamiarem wyjścia z pensjonatu.
- Do zobaczenia Caroline – rzekł.
- Pa ! – odpowiedziałam szybko.
Teraz też usłyszałem kroki dochodzące z góry. Tym razem to już był Stefan. Wyglądał jak zwykle zniewalająco. Teraz już wiem przynajmniej po kim to odziedziczył. 
- Cześć Caro – przywitał mnie – ty pewnie po to ? – zapytał i pokazał mi torebkę.
- Dokładnie po to – odpowiedziałam i zabrałam ją, po czym przełożyłam ją sobie przez ramię.
- Przepraszam, że musiałaś tyle czekać, ale Mary miała mały wypadek – wyjaśnił.
- Wszystko z nią w porządku !? – zapytałam zdenerwowana. Zdążyłam ją już nawet polubić. To fajna dziewczyna. 
- Tak, tak. Wszystko z nią w porządku – uspokoił mnie. 
Odetchnęłam z ulgą i poprawiłam apaszkę. 
- Masz ochotę może na mały spacer ? – spytał nagle.
- Świetny pomysł. Dlaczego nie – powiedziałam zadowolona i podeszłam do drzwi razem ze Stefanem. Chłopak złapał mnie za rękę i otworzył drzwi. Muszę przyznać, że ten gest bardzo mi się spodobał. Uśmiechnęłam się do niego i dałam mu się poprowadzić. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Ze Stefanem bawiłam się n rewelacyjnie. Teraz wiem już na pewno, że to facet dla mnie, ale przecież nie wiem co on o mnie myśli. Może jestem dla niego tylko przyjaciółką ? Postanowiłam teraz się tym nie zadręczać tylko cieszyć się tym co jest teraz. Usiedliśmy na ławce i pogrążyliśmy się w rozmowie.

Elena :
Biegałam właśnie koło mojego domu. Mimo to, że jestem wampirem nie zaprzestałam wykonywać swoich życiowych pasji. Teraz przynajmniej się aż tak nie męczę tak jak wtedy, kiedy byłam człowiekiem. Właśnie chciałam przejść przez przejście dla pieszych na drugi chodnik. Gdy byłam już w połowie drogi kierowca jednego auta rozmawiał przez telefon i widocznie mnie nie zauważył, ponieważ nie zahamował przejeżdżając przez ten odcinek ulicy. Nim się zorientowałam auto było metr ode mnie. Jechała z zabójczą prędkością tak, że mimo moich zdolności nadprzyrodzonych nie byłam w stanie nic zrobić. Niespodziewanie, ale na moje szczęście zostałam zepchnięta z drogi i razem z tą osobą wylądowałam na trawniku obok. Byłam bardzo wdzięczna osobie, która tak się poświęciła, ale też odrobinę przestraszona. Ręce mi się trzęsły, a kiedy chciałam wstać czułam jakbym nogi miała z waty. Widocznie niepotrzebnie wstawałam, bo zahaczyłam butem o gałąź i z wielkim impetem spadłabym ponownie na ziemię, gdyby ktoś mnie nie złapał w porę. Zobaczyłam przed sobą bardzo dobrze znaną mi twarz w takiej sytuacji.  
- Damon … - wydukałam zaskoczona – bo zacznę się przyzwyczajać, że zawsze uratujesz mnie z opresji, a wtedy uważaj ! – zaśmiałam się.
- Będę zaszczycony, ale to już chyba koniec, bo mówią, że do trzech razy sztuka – odpowiedział z uwodzicielskim uśmiechem.
- Znając moje szczęście to nie byłabym taka pewna – rzekłam.
- Więc witaj w klubie – odpowiedział radośnie.
Damon nadal trzymał mnie żelaznym uścisku tak, że inni przechodnie mogliby myśleć, że jesteśmy parą. Nasze twarze dzieliły zaledwie milimetry. Mój oddech się przyśpieszył, tak samo jak jego. Coś mi kazało zatracić się w zupełności w tej chwili i go pocałować, ale jakaś inna część mnie ostrzegała, że później będę tego żałować i, że nadal go wystarczająco nie poznałam. Musiałam szybko coś zrobić. Przecież nie będziemy stać na tym chodniku wieczność, a chłopakowi najwyraźniej nie przeszkadzało takie położenie. 
- Przepraszam, ale chyba muszę już iść. Miałam spotkać się z przyjaciółką w kawiarni … -wyjaśniłam zmieszana.
Damon wypuścił mnie z uścisku, ale jakoś nie mogłam wyczytać żadnej emocji z jego twarzy.
- Z Caroline ? – spytał nagle.
- Tak z nią , a poznaliście się już ? – zapytałam zaskoczona.
- Zgadza się. Była w pensjonacie. Zdaje się, że u Stefana i z tego co wiem to poszli na spacer – wyjaśnił znacząco.
- To super, że się polubili. Caroline chyba się w nim zakochuje – powiedziałam i roześmiałam się razem z Damonem.
- To dobrze się składa, bo on też chodzi cały w skowronkach. Ta dziewczyna dobrze na niego działa – odpowiedział.
Oboje wybuchliśmy głośnym śmiechem. Cieszyłam się, że moja przyjaciółka w końcu znalazła dobrego faceta, który do niej pasował. 
- Czyli myślisz, że nie powinnam psuć im spotkania? – spytałam niepewnie.
- Jak uważasz, ale ja też się zastanawiam nad jedną rzeczą … - zaczął.
- Słucham – odpowiedziałam pewnym siebie głosem.
- Mógłbym cię zabrać w pewno miejsc. Wtedy nie psułabyś im randki – rzekł z uśmiechem.
Sama nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Chciałam tam z nim jechać, ale właśnie tam. Nie wiedziałam nawet gdzie i na ile chce mnie wziąć w to miejsce. 
- A to zależy gdzie – odpowiedziałam – i na ile.
- Teraz, a zostaniemy ile będziesz chciała – wyjaśnił obojętnie.
Polubiłam jego towarzystwo i to nawet bardzo. Mam wakacje i nie muszę się nikomu spowiadać gdzie idę i z kim. Czułam, że ten wyjazd może się nawet udać, a Damonwi ufałam jak nikomu innemu, pomimo to, że tak krótko go znałam.
- Okej – odparłam z nutką zawahanie w głosie.
- Yeah ! – syknął cicho i posłał mi zniewalający uśmiech i spojrzenie.
Roześmiałam się i wsiadłam do jego samochodu, ale z tego wszystkie zapomniałbym o jednej ważnej rzeczy.
- Damon tylko, że chyba nie jestem w dobrym ubiorze na wycieczkę. Nawet nie wiem gdzie mnie zabierasz – powiedziałam zmieszana. Głupio mi było tak się mu narzucać.
- W takim razie podwiozę cię pod twój dom i weźmiesz parę rzeczy – odpowiedział i skierował się do mojego domu.
- Parę to znaczy ? – zapytałam rozbawiona.
- Może dzień lub 2 zależy od ciebie – stwierdził spokojnie.
- Nie musisz się martwić nic ci nie zrobię dodał po chwili, kiedy zobaczył moją minę.
- Nie tylko po prostu … tak opuszczać miasto na parę dni z prawie nieznanym mi chłopakiem. To znaczy dobrze cie już poznałam i ufam ci, ale jednak to trochę nie wypada – nawet nie zorientowałam się, kiedy zaczęłam gadać jak nakręcona. Widać jego to rozśmieszyło.
- Eleno rozumiem, ale całowaliśmy się także jakbym chciał ci coś zrobić to wtedy miałbym idealną okazję. Nie sądzisz ? – odparł z uśmiechem.
- Masz rację to daj mi chwilę – odparłam szybko i wysiadłam z samochodu.
Weszłam szybkim krokiem do domu i musiałam przyznać, że bałam się reakcji mojej cioci. Nawet myślałam, że będzie tak wkurzona, a ja tak zdesperowana, żeby ją zahipnotyzować. Przebrałam się w wampirzym tempie oraz spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do podręcznej torebki. Teraz tylko musiałam znaleźć Jennę. Niespodziewanie kobieta weszła do mojego pokoju. 
- Eleno wybierasz się gdzieś ? – zapytała zdziwiona.
- Tak i właśnie cię szukałam. Wyjeżdżam na wycieczkę z przyjacielem – wyjaśniłam zmieszana.
- Z przyjacielem ? Znam go ? – spytała.
- Nie, ale nie masz się o co martwić. Niedługo wrócę ciociu. Mam już dość tego małego miasteczka – westchnęłam i roześmiałam się.
- Dobrze już dobrze. Tylko uważaj na siebie i zdzwoń do mnie, aby lepiej mnie poinformować o wszystkim – rzekła ciotak i wyszła z pokoju, przytulając mnie. Nawet nie spodziewałam się, że tak szybko mi pójdzie przekonanie jej. Chyba zrozumiałe, że już nie wymagam takiej starannej opieki. Pożegnałam się też prędko z Jeremim i Rickiem. Kiedy zabrałam już wszystkie potrzebne rzeczy, wyszłam z domu i wsiadłam do auta Damona. 
- Gotowa ? – spytał mnie.
- Myślę, że tak – odparłam z uśmiechem i między czasie napisałam wiadomość do Caro. Oczywiście będę musiała wszystko wyjaśnić jej z najmniejszymi szczegółami, ale teraz mnie to nie interesuje.  Damon odpalił auto i ruszyliśmy. Byłam bardzo ciekawa gdzie chce mnie zabrać, ale byłam pewna, że z nim na pewno nie będę się nudzić !


W końcu przybywam z 6 rozdziałem. Dla mnie wyszedł beznadziejnie, ale ocenę zostawiam Wam :* Starałam się jakoś dać więcej Deleny, bo w ostatnim rozdziale było jej malutko. Prawie nic L Więc mam nadzieję, że rozdział przypadnie do gustu <3

Kocham Was !! <3

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 5


Mary :
Stałam dokładnie przed moim bratem w salonie i patrzyłam jak Elena opuszcza pensjonat. Czułam dziwną potrzebę docięcia mu w związku z tym. Podobno była dla niego tylko znajomą, a coś mi na to nie wyglądało. Gdy dziewczyna opuszczała rezydencję Damon pomachał jej jeszcze ręką, a ona się do niego promiennie uśmiechnęła. No proszę, proszę. Czyżby mój braciszek się zakochał. Imponujące … Trzeba dowiedzieć się coś więcej.
- Znajoma … - powtórzyłam drugi raz.  
- Znajoma. Wyraz używany powszechnie, kiedy chce się powiedzieć,  że się kogoś zna – wyjaśnił, udając, że nie wie o co chodzi.
Teatralnie wywróciłam oczami i nalałam sobie alkoholu. Mimo wszystko nadal czułam się na siłach po wczorajszym. W końcu coś musiałam mieć z brata prawda ?
- No ładnie. Teraz już na 100% wiem, że jesteś moją siostrą – rzekł Damon i złośliwie się uśmiechnął.
Odwzajemniłam gest i szybkim ruchem wypiłam zawartość szklanki. 
- Mimo wszystko nie myśl sobie, że odpuszczę ci z Eleną. To dziewczyna dla ciebie – powiedziałam, a wampir zakrztusił się trunkiem, którego dopiero sobie nalał.
- A skąd ty to możesz wiedzieć – zapytał beznamiętnie.
- Widziałam jak na siebie patrzycie – odparłam obojętnie i wzruszyłam ramionami – to już bardzo wiele znaczy.
- Taa – rzekł i dokończył picie whiskey. 
- Jakby Klaus pytał to powiedz, że jestem na spacerze – zaznaczyłam i skierowałam się do wyjścia.
- A jeśli będzie chciał wiedzieć dokładnie ? – spytał.
- To powiesz, że jestem na spacerze ? – powtórzyłam zakładając ręce na piersi.
- Dobra … Zastanowię się – czy on się ze mną właśnie droczył !? No okej. Ja też jestem Salvatore.
Nagle dostrzegłam leżący telefon na stoliku. I to jeszcze Damona. Nie była lepszej okazji, żeby się na nim zemścić. Szybko go chwyciłam. Akurat wampir tego nie zauważył i oglądał coś na laptopie. Prędko wyszukałam na nim numer do Eleny i wystukałam do niej epicką wiadomość. Ciekawe co mój braciszek na TO powie. Niespodziewanie czarnowłosy podniósł głowę znad urządzenia i kątem oka zerknął na mnie. Od razu wstał z kanapy, gdy zobaczył co mam w ręce.
- Czy to mój … - nie zdążył dokończyć, bo mu przerwałam.
- Tak to twój telefon. I jeśli nie przestaniesz się ze mną droczyć i nie spełnisz mojej prośby to Elena dostanie bardzo ciekawą wiadomość … Zgadnij od kogo – wyrecytowałam i zrobiłam słodką minkę.
- Mary co tam napisałaś ? Odłóż ten telefon – krzyknął zdenerwowany.
Przez chwilę pokręciła telefonem w dłoni i uśmiechnęłam się triumfalnie. Co by teraz nie zrobił i tak wygrałam.
- Powiem temu twojemu Klausowi co chcesz, ale nie rób tego – poprosił.
- No masz cwaniaczku – rzuciłam mu telefon, a on złapał go zręcznym ruchem.
Nie czekałam już na jego reakcję i szybko wyszłam z pensjonatu krokiem godnym królowej. 

***
Szłam jakąś ulicą w Mistic Falls. Była bardzo przyjemna pogoda. Słońce nieźle przygrzewało. Uwielbiałam właśnie taką temperaturę. Ludzie kupowali lody, rozmawiali. Nic szczególnego. Dopóki nie poczułam jak ktoś celowo popycha mnie za jakiś stary budynek. Upadłam na ziemie i uderzyłam głową o beton. Pomału wstałam i pomasowałam obolałe miejsce. Przede mną stała młoda, szczupła i ładna blondynka. Wyglądała na nieźle rozzłoszczoną. O co jej chodziło. Przecież ja nigdy w życiu nie widziałam tej kobiety. 
- Kim jesteś – zapytałam – i czego ode mnie chcesz !?
Dziewczyna tylko spiorunowała mnie wzrokiem i zaczęła się śmiać.
- Czego od ciebie chce Salvatore ? To proste. Zemsty – wycedziła przez zęby i ponownie złowieszczo się uśmiechnęła. Mi jakoś nie było do śmiechu.
- Co ci takiego zrobiłam !? Nawet nie wiem kim jesteś ! – odgryzłam się.
Blond wampirzyca przybrała poważny wyraz twarzy i zbliżyła się do mnie.
- Zabrałaś mi Klausa ! To już wystarczający powód ! – krzyczała.
Ja ? Zabrałam jej Klausa. Może to była jego była dziewczyna ? Nic o niej nie wspominał.
- Jak to … - wydukałam zdezorientowana – nie mam pojęcia o czym mówisz.
- Masz i obie dobrze o tym wiemy – odparła i wyciągnęła z torebki kołek.
-Ale już niedługo on będzie mój. A dlaczego ? Bo ciebie zabraknie … Powiem najwyżej, że widziała jak atakuje ci wilkołak. I niestety nie zdążyłam ci pomóc, bo całą cię rozszarpał ! – krzyknęła podekscytowana. 
Brzydziłam się nią, a znałam ją dopiero parę minut. 
- Powiedź choć jak masz na imię – poprosiłam.
- Nina – odpowiedziała beznamiętnie.
- A teraz pora abyś poniosła konsekwencję. Nudzi mnie już ta rozmowa – westchnęła i w błyskawicznym tempie stanęła przede mną tak, że dzieliły na milimetry. Już zamachnęła się, aby wbić we mnie kołek, lecz niespodziewanie wylądowała na parę metrów ode mnie. Było to dzieło Klausa, który stał przede mną. Szybko wpadłam w jego ramiona i z całej siły uściskałam. Obok pierwotnego stało jeszcze 2 mężczyzn i jedna kobieta, która podeszła do Niny i już chciała wbić w nią kołek, kiedy coś mi kazało ją powstrzymać.
- Stop ! Nie zabijajcie jej – zawołałam, a wszyscy popatrzyli na mnie jak na idiotkę. No tak dopiero co ona chciała mnie zabić, a teraz ja ją bronię.
- Zostawcie ją. Porozmawiam z nią później – powiedziałam.
- Ale Mary … - zaczął Klaus.
- Postanowiłam już Klausie. Sama z nią porozmawiam. Wiem o co jej chodzi – odparłam zdecydowanie.
- Jeśli tak postanowiłaś, ale teraz chodźmy do pensjonatu – zaproponował Klaus.
- Przyjdź do rezydencji później, a porozmawiamy. Wiesz gdzie to jest, prawda ? – zwróciłam się do nieznajomej.
- Wiem – brzmiała krótka odpowiedź Niny.
Objęłam Klausa i ruszyłam z nim, a raczej z nimi do domu. No właśnie z nimi. Bardzo ciekawiło mnie kim oni są. 

Klaus :
Bardzo martwiłem się o Mary. Dobrze, że Damon powiedział mi gdzie mogę jej szukać. Z Niną poznałem się przypadkowo. Nawet nie pamiętam już gdzie, ale ona była taka uparta, że wszędzie za mną chodziła. Nawet tutaj potrafiła mnie znaleźć. To jest denerwujące. Poza tym kocham Mary i nigdy jej nie zostawię. Dziewczyna widocznie czuła się trochę nieswojo z moim rodzeństwem, któro dopiero przyjechało. Zabrali się ze mną, a by poszukać mojej dziewczyny i przynajmniej lepiej zwiedzić miasto. Zamierzałem ich jak najszybciej przedstawić.
- Mary nie poznałaś jeszcze mojego rodzeństwa – powiedziałem.
- A tak wspominałeś – odpowiedziała cicho, ale zarazem radośnie Mary.
- To jest Rebekah – wskazałem na moją siostrę. Dziewczyny z uśmiechem podały sobie ręce.
- Elijah – brat lekko ujął dłoń Mary i ją pocałował.
- Oraz Kol – przedstawiłem go. Mężczyzna zrobił to samo co Elijah.
- Miło mi poznać. Klaus dużo mi o was opowiadał – odpowiedziała dziewczyna.
- Czyli jednak się nas nie wyrzekł – odparł Kol.
- Bardzo śmieszne, bracie – rzekłem.
Z moim rodzeństwem nie widziałem się już dużo czasu. Nasze więzy rodzinne uległy osłabieniu. W przeszłości staraliśmy się nie kłócić, ale to przychodziło łatwiej niż można się było spodziewać. Mam nadzieję, że choć teraz będzie lepiej.  
- Wracajmy – zaproponowałem. Wszyscy poparli moje zdanie. Martwiło mnie tylko spotkanie Mary z Niną.
Przecież ona mogła coś wymyślić i zrobić krzywdę mojej dziewczynie. To najbardziej mnie martwiło.
Po chwili znajdowaliśmy się pod rezydencją. W środku nikogo nie było. Moje rodzeństwo postanowiło, że nie zamieszka w pensjonacie tylko w naszym rodzinnym domu w Mistic Falls. Też się nad tym zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że Mary nie byłaby zadowolona, że musi opuścić swój dom.  
Kiedy już zostaliśmy sami w salonie Mary usiadła na moich kolanach i złożyła namiętny pocałunek na moich ustach.
- A to za co ? – zapytałem z uśmiechem.
- Udowadniam ci, że choćby nie wiem co nie oddam cię tej dziewczynie – powiedziała.  
- Nie musisz się o to martwić – odpowiedziałem i złączyłem ze sobą nasze usta.  
Mary zamruczała z zadowolenia i oddawała każdy pocałunek ze zdwojoną pasją. W jednej sekundzie zmieniła postawę i to teraz ona siedziała na mnie okrakiem. Moje ręce zjechały na jej uda, a dziewczyna wplotła palce w moje włosy. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie …

Nina :  
Byłam okropnie zdenerwowana tym, że przegrałam z tą brunetką, ale jeśli pomagają jej 4 pierwotne wampiry to nic dziwnego. Poznała Klausa dawno temu, ale dotąd nie potrafiłam o nim zapomnieć. Myślałam, że jeśli znów mnie zobaczy stare uczucie do niego wrócą, ale jak widać on już ma kogoś kto mu mnie lepiej zastępuje. Mimo to jeszcze nie powiedziałam ostatniego zdania. Mam plan, który może wykluczyć z gry naszą Mary. Muszę tylko uważać, aby nikt mi nie przeszkodził. To będzie nie lada wyczyn, ale warto spróbować. Bo jeśli temu odzyskam Klausa … jestem gotowa nawet na niepowodzenie.  
Niespodziewanie stałam już przed pensjonatem. Ładny dom. Podobno zanim pojawiła się tu Mary mieszkali w nim jej bracia … Damon i Stefan. Nie zwlekając dłużej weszłam do środka. Nie fatygowałam się nawet, by zapukać do drzwi. W ogromnym salonie zastałam oczywiście Mary Salvatore. Dziewczyna zrobiła żałośnie zdziwioną minę, kiedy weszłam do pomieszczenia od tak sobie.  
- No to jestem – powiedziałam i siadłam na kanapie – jakieś pytanie za nim ja zacznę je zadawać ?
- Czego ode mnie chcesz !? – warknęła.
- Oj kochanie. To proste. Odzyskać to co mi zabrałaś, a mianowicie – Klausa – odpowiedziałam rozbawiona.
- Nie bądź tego taka pewna. Nigdy go nie dostaniesz ! – krzyknęła.
- A to się okaże – odparłam wyprowadzona z równowagi.
Szybko wyjęłam z marynarki dobrze ukryty kołek i przebiłam nim na wylot brzuch Mary. Kiedy znudziło mi się patrzenie jak dziewczyna dzięki mnie bezskutecznie próbuje go wyciągnąć sama go wyjęłam i rzuciłam nią o ziemię.  
- Nieładnie pyskować do starszych – powiedziałam i chwyciłam ją za włosy, po czym ponowie nią rzuciłam, ale tym razem o ścianę w wyniku czego dziewczyna zsunęła się z niej. Kiedy już do niej podeszłam i miałem idealnie wymierzona kołek w jej serce niespodziewanie zostałem od niej szybko odepchnięta. Co znowu !? Nagle zobaczyła koło niej blondyna, który pomagał jej wstać. Nazywała go jakimś Stefanem czyli z tego co mi wiadomo młodszy z barci Salvatore.
Zaraz stawili się także Damon i Klaus. W jednym momencie zostałam brutalnie przygwożdżona do ściany. Był to Klaus. Damon pomagał uspokoić Mary. Pierwotny właśnie chciał wyrwać mi serce, ale jego … dziewczyna go powstrzymała.  
- Nie zabijaj jej – wysapała. 
- Mary dlaczego !? Ona chciała cię zabić – spytał zszokowany Klaus.  
- Masz nas zostawić w spokoju. Tylko wtedy darujemy ci życie – zwróciła się do mnie kobieta.
Westchnęłam i skierowałam się do wyjścia. Ale nie … nie tak prędko. Skoro mam dać im spokój co będzie bardzo trudne, bo ta Mary już dość mnie upokorzyła to muszę coś powiedzieć.
- Klaus … Ja zawsze cię kochałam i chcę, abyś o tym wiedział – wyszeptałam.
Pierwotny stał jak wryty. Nikt nie wiedział co powiedzieć, ani co zrobić. Nie czekając już na nic wyszłam z pensjonatu. Musiałam ponieść porażkę z godnością, albo obmyślić nowy plan zemsty. Na nic jeszcze nie byłam pewna, ani gotowa …
********************************************************************************
No i jest ten 5 rozdział. Pisałam go trochę bardziej z perspektywy Mary, Klausa i Niny, bo ich wątki też są w pewnym sensie ważne. Mam nadzieję, że to też przypadnie wam do gustu. Chciałabym jeszcze podziękować za wszystkie komentarze, które zostawiliście pod ostatnią notką. To dla mnie bardzo wiele znaczy <33 

Pozdrawiam kochani :**